KARWINY I WIELKI KACK
Karwiny i
Wielki Kack to jedne ze spokojniejszych dzielnic miasta. Mimo to na przestrzeni
lat funkcjonowało tu parę lokali rozrywkowych. Pierwszą kufloteką był Kozak działający w latach 60-tych w
miejscu obecnej jezdni przy skrzyżowaniu ul. Wielkopolskiej ze Źródełem Marii. Na
przełomie lat 80-tych i 90-tych, obok dzisiejszej poczty, działał bar z bilardem Czarna Bila, w której bawili m.in. karwińscy fani Lechii. Lokal
został zlikwidowany na początku lat 90-tych.
Pozostałościami po nim są stare ławki przed budynkiem. Na początku drugiej
dekady XX-wieku przez pewien czas istniał bar Żar Tropików przy pętli autobusowej Karwiny Tuwima. Przybytek
działał w blaszanym budynku, który po likwidacji lokalu w 2013 roku został
zrównany z ziemią.
Obecnie na
Karwinach funkcjonuje tylko jeden bar piwny
o wdzięcznej nazwie Mrówka. W
miejscu, gdzie dziś działa ten lokal, złoty trunek spożywano już kilkaset lat
temu. Dawniej bowiem, na terenie obecnego budynku już od średniowiecza działała
karczma (pierwsze wzmianki pochodzą z XIV wieku). Ostatni po niej budynek
został zburzony w latach 60-tych XX wieku, a w jego miejscu wybudowano nowy, do
którego z czasem wprowadził się nowy lokal. Bar piwny działający przy głównej
arterii Karwin powstał 10 czerwca 1970 roku. Założony został przez legendę
gdyńskiej gastronomii – pana Zenona Mrówkę. Po jego śmierci w 2001 roku lokal
przejęła żona Teresa, a od 2008 roku
jest dzierżawiony innemu przedsiębiorcy i bawi kolejne pokolenia karwinian.
Knajpa powstała jeszcze przed rozpoczęciem budowy blokowiska Karwiny i służyła
głównie rolnikom z Wielkiego Kacka. W lokalu działała wtedy jednak nie pijalnia
piwa, a restauracja II klasy serwująca
raki i ryby z potoku Źródła Marii i
Jeziora Wielkokackiego, a także słynną na całą okolicę golonkę. W latach
70-tych, podczas gdy w innych gdyńskich lokalach brakowało dobrego piwa, w
Mrówce serwowano czeski Zlati Bazant. Wynikało to z tego, iż władza w okresie
żniw dostarczała na tereny wiejskie lepsze trunki aby wynagrodzić żniwiarzy za
ich trudy. Z czasem, w piwnicy otwarto bar piwny, który prowadził początkowo
oberżysta z Kozaka. Następnie został przejęty przez Zenona Mrówkę (od tego
momentu lokal ten nosił nazwę Mrówka Bis). W latach 80-tych miejsce to pełniło
funkcje integracyjne między nowymi mieszkańcami blokowisk a starymi Kaszubami,
którzy przy tabace gawędzili o dawnych dziejach Wielkiego Kacka. Wtedy to też
na parterze w miejscu restauracji pojawiły się pierwsze w okolicy flippery i
gry telewizyjne, a przez pewien czas
działała także lodziarnia. Lokal stał się przytułkiem dla klasy robotniczej,
niebieskich ptaków i podejrzanego towarzystwa. Dochodziło do bójek pomiędzy
kibicami Lechii i Bałtyku, a także między przedstawicielami różnych subkultur.
Do lokalu przyklejona została łatka mordowni. Mimo to, z powodu niewielkiej
ilości innych miejsc sprzedających alkohol,
do baru ustawiały się długie kolejki wychodzące aż na zewnętrz. W latach 90-tych zlikwidowano lokal na
parterze, a w jego miejsce wprowadziła się pralnia. Pozostała wtedy jedynie pijalnia działająca w piwnicy. W 2005 roku bar został przeniesiony w miejsce
dawnej restauracji, a w 2007 roku został gruntownie wyremontowany. Wtedy też
zyskał nowoczesny szyld z napisem Bar Mrówka. Zmiany te nie przełożyły się
jednak na zwiększenie frekwencji – z problemem tym bar potykał się od już od
jakiegoś czasu. Pojawiły się plany stworzenia klubu muzycznego w podziemiach.
Marzenia te nie zostały jednak nigdy zrealizowane. W kwietniu 2008 roku właścicielka zrezygnowała
z prowadzenia baru i wydzierżawiła go Sewerynowi Jankowskiemu. W tej formie bar
działa do dziś. Obecnie jest to typowy osiedlowy bar piwny. Składa się z dwóch
poziomów – sali głównej na parterze z
rozstawionymi w jednym rzędzie ławami i wygodnymi kanapami, telewizorem,
rzutnikiem i automatami oraz z nieco
zaniedbanej sali bilardowej w piwnicy, gdzie można bezpłatnie zagrać w bilard
lub w rzutki. Lokal posiada także inne rozległe piwnice, które są przeznaczone
na wynajem na różnego rodzaju uroczystości rodzinne Przed budynkiem znajduje
się ponadto kameralny ogródek piwny. Za ladą stoją na zmianę dwie miłe starsze
barmanki lub dzierżawca lokalu. Polewają oni piwo lane, butelkowe oraz wódkę.
Na miejscu można też coś przegryźć. W karcie dostępne są 4 swojskie dania
obiadowe (np. flaki). Klientela w starszym i w średnim wieku.
MAŁY
KACK
Klasyczne pijalnie w
okresie PRL działały przede wszystkim w
dolnej części Małego Kacka. Przy ul. Łowickiej przez jakiś czas funkcjonował
bar piwny – Okrąglak. Z kolei na
rogu ul. Wielkopolskiej i ul. Inżynierskiej istniało specyficzne miejsce - Barobusy (dwa zespawane ze sobą
autobusy marki San z ogródkiem piwnym) oraz Bar Inżynierski (U Włada). Ten drugi wraz z wyżej położonymi
Orlikiem i karwińską Mrówką stanowiły tzw. Kacki Szlak Piwny. W pobliżu, przy
Placu Górnośląskim do ok. 2004 roku działała też kawiarnia Antyczna, która z biegiem lat ewoluowała w typową spelunkę.
Jedyny czynny dziś bar –
Orlik - funkcjonuje w górnej części Małego Kacka.
Mieści się on w wolnostojącym budynku . Pierwsza
knajpa powstała tu w 1971 roku w miejscu istniejącego wcześniej gospodarstwa
rolnego. Do dzisiaj obok lokalu rośnie ostatni świadek rolniczej przeszłości
tego miejsca – jabłonka. Bar nosił oryginalną nazwę Bissnes i pełnił funkcję
bufetu dla kierowców trolejbusów z pobliskiej pętli. Później lokal otworzył się
na mieszkańców, dla których był to jedyny obiekt gastronomiczny w okolicy.
Alkoholu tu nie wydawano. W 1976 roku powstał nowy budynek, który stoi do dziś,
a bar zmienił nazwę na Orlik. Początkowo również pełnił funkcje gastronomiczne,
z czasem jednak przekształcił się w typową pijalnię piwa i innych alkoholi. Bar
znajduje się na tyłach przystanku autobusowego Lidzka przy głównej arterii
dlatego łatwo tu trafić. Posiada ogródek oddzielony od ulicy wysokim
żywopłotem. Bar urządzony w starym klasycznym stylu obsługuje barman, który
jest właścicielem obiektu. Przesiaduje tu trochę młodzieży, ale głównie
towarzystwo jest starsze, nieco nostalgiczne – najczęściej są to stali klienci,
których zdjęcia wiszą na jednej ze ścian lokalu. Do dyspozycji gości pozostają rzutki
i bilard. Piwo lane podawane jest w solidnych kuflach. Wydawana jest także
wódka. Od początku istnienia lokalu dostępne są tu również zakąski (np. kromki
chleba ze smalcem lub słoniną) oraz słynna na całą południową Gdynię golonka, a latem przed lokalem działa grill. W
telewizorze króluje sport, najczęściej mecze Arki Gdynia. Wtedy to bar
szczelnie wypełnia się kibicami. Ciekawostką jest umieszczony przy barze
dzwonek na ostatnie zamówienie. Orlik jest typowym barem starej generacji,
gdzie panuje niepowtarzalna barowa atmosfera (zwłaszcza po zmroku, kiedy
zapalane są klimatyczne lampy). Bar jest bliźniaczo podobny do innej legendy
piwnej Gdyni – Baryłki z Grabówka.
ORŁOWO
Obecnie w Orłowie nie
działa żadna pijalnia, ale dawniej funkcjonowały cztery lokale. Przy ulicy Orłowskiej
nieopodal wejścia na stację kolejową działała niewielka pijalnia Zagłoba. Kolejne pijalnie mieściły się
w rejonie skrzyżowania ul. Orłowskiej z Al. Zwycięstwa. Najsłynniejsza Pod
Żaglami mieściła się w wolnostojącym budynku. Posiadała też drewnianą
dobudówkę o jeszcze niższym standardzie niż właściwy lokal. Działała od połowy
lat 60-tych do połowy lat 90-tych. Dziś budynek już nie istnieje. Naprzeciwko w
kamienicy, gdzie przed wojną działało Cafe Anette w okresie PRL funkcjonował
lokal Mir, w którym oprócz
konsumpcji alkoholu, można było również zjeść obiad. Ostatnia pijalnia o nazwie
Rybacka przetrwała najdłużej i mieściła
się przy skrzyżowaniu Al. Zwycięstwa z ul. Powstania Styczniowego tuż przy
granicy z Redłowem.
REDŁOWO
Również w Redłowie nie
ma już klasycznej pijalni. Jedyny znany lokal - Totu - funkcjonował przy pętli autobusowej Redłowo SKM niedaleko
piekarni Bochen. Zamknięty został pod koniec lat 90-tych przy okazji zmian w
układzie drogowym obejmujących okoliczne tereny.
WITOMINO
Dzielnica ta podobnie
jak Orłowo i Redłowo pozbawiona jest obecnie barów piwnych. W 2014 roku zlikwidowano ostatnią tamtejszą knajpkę
Max działającą przy ul. Widnej,
która ponoć wzbudzała uczucia strachu wśród części mieszkańców dzielnicy. Często
dochodziło w tym miejscu do
awantur. Jeszcze wcześniej zamknięty został Piast (dawniej Violetka)
funkcjonujący na rogu ul. Stawnej i Wielkokackiej (dzisiaj w tej lokalizacji
działa sklep).
WZGÓRZE
ŚW. MAKSYMILIANA
W latach 60-tych przy Al. Zwycięstwa 16 działał bar-kawiarnia Cichy Kącik. Początkowo dość elegancki, jednak pod koniec działalności był już typową mordownią. Bardziej słynną pijalnią piwa był Antałek działający w nieistniejącym już parterowym budynku przy ulicy Reja. Bar ten działał w latach 80-tych i 90-tych. Popularnością cieszył się także lokal Pod Kandelabrami przy ul. Piłsudskiego. Przez większą część swojej historii posiadał status restauracji, a dopiero pod koniec działalności, w końcówce lat 80-tych, zmienił profil na typową pijalnię, gdzie spotykali się głównie stoczniowcy oraz, przed meczami na pobliskim stadionie, kibice Arki. Również mocno związanym ze środowiskiem kibiców był istniejący w latach 70-tych bar Arka działający nieopodal stadionu Arki przy ul. Pola w usługowym budynku spółdzielni . Na terenie działek przy Al. Zwycięstwa w pobliżu zajezdni funkcjonował z kolei bar piwny Orzech. Na początku 2016 roku na Wzgórzu działały dwa inne bary kontynuujące piwne tradycje Wzgórza – Korab i Krzyżak.
Bar piwny Korab powstał w pierwszej połowie lat 90-tych. Znajduje się w strategicznym miejscu - obok stacji SKM. Przy nim działa także Bar eSKaeM, który posiada tego samego właściciela. Oferta gastronomiczna jest identyczna, również i tu prowadzony jest wyszynk piwa, ale trunek jest jednak droższy o 20 groszy. Co ciekawe lokale są połączone zapleczami, a bary obsługuje ta sama barmanka. ESKaeM od Koraba różni się nie tylko ceną piwa, ale także standardem wystroju i klientelą. W tym pierwszym towarzystwo jest mieszane, często przypadkowe. Do tego drugiego nikt nierozmyślnie jednak nie trafia. ESKaeM stawia na jedzenie, a Korab na piwo. Korab jest typową kibicowską zadymioną pijalnią, gdzie przebywa dużo młodzieży. Żeby złożyć zamówienie należy zadzwonić dzwonkiem i przywołać barmankę. Wódki nie podaje się. Na miejscu dostępny jest szeroki wybór dań obiadowych i fastfoodowych.
Drugi bar – Krzyżak - to miejsce wyjątkowo specyficzne. Nie ma tu klasycznego szynkwasu, a trunki należy zamawiać w sąsiednim sklepiku warzywnym znajdującym się na poziomie ulicy. Do każdej butelki doliczane jest kapslowe. Pijalnia znajduje się natomiast na poziomie piwnicy (niegdyś w tym miejscu stał dom). Schodzi się do niej bezpośrednio z ulicy schodami w dół. Lokal podzielony jest na dwie części - jedna mieści się pod namiotem, a druga w altance. I to właśnie owe pomieszczenie jest częścią dawnej piwnicy. W lokalu panują określone zasady - na stołach znajdują się kartony, do których należy wrzucać kapsle, a obok stołów skrzynki, gdzie trzeba wkładać puste butelki. Przy stołach znajdują się metalowe słupy, do których łańcuchem przyczepione są otwieracze do piwa. Z głośników nadaje radio Kaszëbë. Stałymi bywalcami tego miejsca jest kotek nazywanym piwnym kotem oraz… żółw. Pozostała klientela lokalu to miejscowi - raczej starsi i bardzo kulturalni. Wszyscy tu witają się z kolegami podając rękę.
DZIAŁKI
LEŚNE
Na Działkach Leśnych
nie funkcjonuje obecnie żadna pijalnia choć dawniej było ich tu sporo. Przy ul.
Warszawskiej w latach 80-tych istniał mały bar piwny Bryg, a pod koniec lat 90-tych przy tej samej ulicy Bill - bar z bilardem i flipperami.
Przy ul. Podolskiej znajdowała się Zagłoba,
a później Top Bar (od lat 70-tych do
90-tych, dzisiaj w tym miejscu jest biurowiec Prokomu). Przy ul. Śląskiej od 1966 roku funkcjonował Ptyś – najpierw kawiarnia, a później
mordownia. Obok działał inny bar piwny Karliczek.
Nie działa już też Bar
u Roja (później Bar z Kominkiem)
przy ul. Śląskiej (faktycznie był tam kominek), który funkcjonował w latach
2010-2013 i odbywały się tam nawet koncerty lokalnych muzyków. Nie istnieje już
także bar Biesiada działający obok
Urzędu Pracy zamknięty w pierwszej dekadzie XXI wieku ani Bar u Szwagra (najbardziej swojska nazwa dla baru) w pawilonach
przy tunelu do Dworca PKP. Co ciekawe, w ostatnich latach działalności bar
zmienił nazwę na Klub Konesera Tytoniu. Była to nieumiejętna próba walki z
dopiero co wprowadzonym zakazem palenia papierosów w lokalach gastronomicznych.
Klub zlikwidowano w 2011 roku, a dziś działa tam bar chiński.
ŚRÓDMIEŚCIE
W centrum miasta od zawsze znajdowało się
najwięcej barów. Większości z nich dzisiaj już nie ma i zostały wyparte przez
nowoczesne puby. Najsłynniejsze zagłębie znajdowało się na tyłach hali targowej
przy ul. Jana z Kolna. Oprócz istniejącego do dziś Baru Pod Wiatą, piwosze
chętnie zaglądali do Baru Pod Okorkiem
(lokal z regularnym striptizem), który został zrównany z ziemią w 2013 roku oraz
do Baru Atut (likwidacja w 2012 r.).
Ta ogromna pijalnia była prawdziwą mekką wszystkich piwoszy ze względu na
dostępne tu rzadkie gatunki piwa (głównie z browaru z Gościszewa) i nadzwyczaj niskie ceny. Właściciele
baru często organizowali także biesiady piwne. Lokal słynął również z drzewa rosnącego
w środku pomieszczenia oraz pani w toalecie zbierająca pieniądze na mleko dla
kota. Podobno pijalnia była często odwiedzana przez ratowników medycznych. W
latach Polski Ludowej działał także Bar
Pod Halą (podobno okrutna mordownia). Nieopodal, przy ul. Władysława IV
funkcjonowała knajpa Arkadia. Kiedyś
(jeszcze za czasów PRL) była to zwyczajna kawiarnia, ale jak to często
bywa, z biegiem czasu podupadła i została
zaklasyfikowana jako bar piwny. Lokal składał się z dwóch sal. W jednej
odbywały się dancingi, a w drugiej popijawy, gdzie co czwartek o godzinie 17
organizowany był striptiz. Dla gości czekały także darmowe pajdy ze smalcem. Bar
padł pod koniec pierwszej dekady bieżącego wieku. Ciekawym miejscem był także bar Bosman,
który przed remontem dworca PKP (2010) działał na placu przydworcowym. Cały
lokal stanowił wielki namiot, w którym oprócz taniego piwa znajdowała się
niezliczona ilość urządzeń rozrywkowych (automaty, bilardy, piłkarzyki itd.).
To centrum rozrywki czynne było całą dobę. Dzisiaj w tym miejscu nadal działa
Bosman, ale ograniczył swoją działalność do budki z zapiekankami bez wyszynku (nadal czynne
całą dobę). W portowej części Śródmieścia niegdyś działały dwa bary czynne od
rana do wieczora. Pierwszy to Za Winklem
na rogu ul. Portowej i ul. Św. Wojciecha (zamknął się w pierwszej dekadzie XXI w.). Co ciekawe, dziś w budynku baru działa komenda policji. Drugi
to chyba najsłynniejszy bar w całej Gdyni –U
Wikarego położony na rogu ul. Św. Piotra i ul. Żeromskiego. Ten lokal to
prawdziwa legenda. Ulubiony bar stoczniowców z Nauty i rybaków z Dalmoru. Niestety, rybaków już dziś tu nie
ma, a Nauta przeniosła się w inną część
portu, dlatego nawet taka perła nie miała szans przetrwania. Był to najstarszy
bar w mieście – swą działalność rozpoczął w 1937 roku, a zakończył dopiero w
2013 roku. Wychował wiele pokoleń stoczniowców, rybaków i piwoszy. Przetrwał
wojenne zawieruchy, socjalizm i transformację. Wnętrze baru było dość krzykliwe,
a zamiast krzeseł były tylko taborety. Udając się do łazienki należało podejść
do barmanki i poprosić o przydział papieru toaletowego. Ciekawostką jest fakt,
iż obecnie lokal znajduje się w takim stanie jakby był zamknięty tylko na
chwilę. Od momentu likwidacji nic nie zostało naruszone. Są taborety, są
stoliki, a nawet szklanki na barze. Tylko czekać aż znajdzie się jakiś
wizjonerski przedsiębiorca, który uruchomi bar ponownie ku radości wszystkich
piwoszy. Warto wspomnieć, iż dawniej bary piwne znajdowały się nawet przy samej
plaży w samym sercu
turystycznej Gdyni. Takim lokalem był Kaper
położony na tyłach Jacht Klubu MW Kotwica serwujący rzadsze gatunki piwa (w
ostatnich latach działalności już tylko koncernowe) oraz Pod Kotwicą (w miejscu
obecnej karczmy Flauta). Bar ten działał w latach 1967-1992. Początkowo, jako że znajdował
się w turystycznym centrum Gdyni, skierowany był dla wczasowiczów. Później
jednak bar opanowali miejscowi piwosze, którzy w dusznym i wiecznie zadymionym
blaszaku ochoczo wszczynali awantury. Podobno podczas rozbiórki pijalni, zebrała się spora grupa klientów, która z piwem
w ręku i łzami w oczach obserwowała prace rozbiórkowe.
Później, jeszcze przez parę miesięcy, w miejscu rozebranego budynku, spotykali
się na piwo jego dawni klienci rozstawiając swoje krzesła. Inne zlikwidowane
już piwiarnie z czasów PRL to m.in.: Irenka
(ul. Abrahama), Zacisze (Okrąglak)
przy ul. Świętojańskiej oraz Zosia
przy ul. Starowiejskiej. Ta ostatnia była podzielona na część
gastronomiczną i alkoholową, gdzie piwo
spożywało się na stojąco. Pijalnią rządziła stanowcza barmanka trzymająca
w ryzach krewkich klientów. Bar działał w latach 1965-1985. Później była tu kawiarnia
i bistro, a obecnie działa nowomodna restauracja Haos. W miejscu obecnego CH Batory działały dwie
knajpki: Bar Karlik oraz
zlikwidowany w 1994 roku Bar Postój.
Piwo spożywało się tu głównie na stojąco przy ladach. Podłoga lokalu była cała
czarna od papierosów i brudu. Podobno kufle były zawsze niedomyte, a piwo w nich serwowane tak rozcieńczone, że
niektórzy piwosze potrafili wychylić kilkanaście kufli. W czasach socjalizmu lano
tu piwo także na wynos do pojemników przyniesionych przez klientów. Pod koniec
działalności, w wyniku problemów finansowych i braków szkła, piwo spożywano w
słoikach przyniesionych przez stałych klientów.
Obecnie w centrum Gdyni działa kilka pijalni. Najsłynniejszą jest Bar Pod Wiatą. Lokal znajduje się vis a vis Hali Targowej i mieści się w wolnostojącym budynku. Jest to bardzo duża robotnicza pijalnia składająca się z 5 części - dwóch sal (każde z osobnym wejściem i osobnym barem) – dużej sali głównej dla palących oraz kameralnej salki dla niepalących – łazienek z osobnym wejściem, sporego ogródka piwnego mieszczącego się pod tytułową wiatą oraz nieczynnej budki, w której kiedyś działała smażalnia ryb. W kameralnej sali pełnej pokojowych roślin panuje spokojna atmosfera. Co ciekawe zaplecze szynkwasu połączone jest z barem w sali głównej dzięki czemu obydwa bary obsługuje ta sama barmanka. Sala główna jest znacznie większa, a w środku jest bardzo gwarno. Panuje tu typowa robotnicza męska atmosfera. Spoczywa się na drewnianych ławach, można także pograć w rzutki i obejrzeć mecz w telewizorze. Podchodząc do baru rzuca się w oczy kartka z napisem „Do piwa szkła nie wydaje się”. Nie podaje się także mocniejszych trunków. Bar jest czynny już od 6 rano.
Nieopodal Baru Pod Wiatą, przy dworcach, znajduje się Plac Konstytucji będący zagłębiem trzech małych pijalni. Wszystkie wyposażone są w rozległe ogródki. Zazwyczaj przesiadują tu miejscowi piwosze, a po meczach Arki przebywa tu sporo kibiców z odleglejszych części Kaszub oczekujących na pociągi i PKSy. Jednym z tych barów jest Chmielowa Zatoka. Funkcjonuje zaledwie od paru lat. Wcześniej działały tu inne interesy – kwiaciarnia, sex shop, peep show, a później bary Skubi oraz Seta i Galerta. Knajpka, z ogromnym lustrem na ścianie, ma wystrój morski i jest bardzo kameralna. Regularnie organizowane są promocje na mocniejszy alkohol (tzw. happy hours). Obok działa Bar Mini. Jest to bardzo mały lokal z ceratami na stole i sztucznymi kwiatami w chińskich wazonach. Klientów obsługuje starsza barmanka w fartuchu. Oprócz alkoholu można tu kupić swojskie dania obiadowe i proste przekąski np. zwykłą bułkę. Butelki odnosi się do specjalnego okienka. Kolejną pijalnią jest Restauracyjka Ekspresso, która przypomina trochę stare amerykańskie bary znane z filmów z lat 90-tych. Knajpa stawia przede wszystkim na jedzenie. Szeroka karta menu oferuje kilkadziesiąt różnych pozycji - zjemy tu prawie wszystko. Wybór alkoholi, podobnie jak garmażu, jest także ogromny. Klientela bardzo różna – piwosze, młodzież, stołujący się zwyczajni klienci, pasażerowie PKP.
Tuż za rogiem, przy ul. Starowiejskiej funkcjonuje Bar Max serwujący rozmaite alkohole. Jest to klimatyczny ciasny ciemny lokal z nutką nostalgii. Znajdują się tu tylko 4 stoliki. Jest też ogródek piwny przed lokalem. Dużą wartość dodaną do klimatu stanowią domowe firanki zawieszone w oknach. Przebywa tu głównie starsze towarzystwo, a bar obsługuje barmanka.
Na drugim końcu Starowiejskiej
funkcjonuje Bar Black & White. Jest
to typowy bar starej generacji z
wystrojem przypominającym lata 80-te. Stare meble, suto zastawiony bar różnymi
alkoholami, beczki z piwem, firanki, wygodne kanapy, kultowa klientela. Szynkwas
obsługuje barmanka. W lokalu znajdują się dwie pary drzwi. Jedne prowadzą do
pojedynczej toalety (podobno kiedyś zamiast muszli były tu tylko otwarte rury),
a drugie do sali rozrywkowej nazywanej „kotłownia”, gdzie znajduje się m.in.
bilard. Klientela lokalu to zwykle starsi panowie – stali klienci.
PORT
Jako, że w
Gdyni znajduje się duży port i wiele zakładów stoczniowych, nie mogło zabraknąć
tu również i dużej pijalni piwa skierowanej do portowych robotników. Pracownicy
związani z branżą morską, jak wspomniano wcześniej, uczęszczali niegdyś do
Wikarego i do Winkla, a chodzą nadal do Baru Pod Wiatą, ale i przy samej
stoczni mieściły się i mieszczą się nadal pojedyncze lokale. W latach 90-tych
przy ul. Czechosłowackiej działała pijalnia Fitter. Obecnie największym i zdecydowanie najpopularniejszym wśród
morskich wilków barem jest Bar u Filipa.
Podobnie jak Bar Pod Wiatą jest to typowa duża robotnicza pijalnia. Znajduje się przy stacji SKM Stocznia na
trasie codziennych wędrówek robotników do stoczni. To największa piwiarnia w
całym mieście mogąca pomieścić nawet
kilkuset piwoszy. Składa się z trzech sal (jedna pod namiotem) i dużego ogródka.
Bar obsługują dwie barmanki. Oferta to nie tylko piwo lane, butelkowe i wódka,
ale także kilka dań obiadowych i fast-foodowych. Można tu nawet nabyć także
tabakę. Zadymione sale charakteryzują się surowym wystrojem. Butelki po piwie odnosi
się do ustawionych na sali skrzynek. Bar jest czynny już od godziny 5 rano.
GRABÓWEK
Grabówek to robotnicza dzielnica Gdyni. Z tej
oto przyczyny zawsze znajdowało się tu dużo barów, których wielu już nie ma, a
inne cieszą swoich bywalców do dzisiaj. Zaczynając od początku ulicy Morskiej
pierwszą pijalnią była Bryza
istniejąca do przełomu lat 80-tych i 90-tych w kamienicy pod numerem 27. W
przybudówce do tej kamienicy od 1970 roku działał z kolei Szósty Peron wcześniej zwany Frykasem. Knajpa (barak) znajdowała
się przy ul. Morskiej naprzeciwko peronów dworcowych. Stąd też taka nazwa. Z
tego miejsca doskonale słychać było zapowiedzi pociągów, dlatego był on idealny
dla zbłądzonych podróżnych. W barze panowała ponoć wyjątkowo ciężka atmosfera, a
bardzo niskie stropy sprawiały, że lokal wywoływał przygnębiające odczucia. Piwo
lano tu do ciężkich kufli. Bar zakończył działalność w 2008 roku. Dzisiaj w
jego miejscu rosną krzaki, a jedyną pamiątką po dawnej świetności jest napis na
murze sąsiedniej kamienicy „Frykas”. Idąc dalej mijamy nieistniejącą już knajpę
Renesans zwaną także „Brudas” lub
„Na lewo most”, (wracający stoczniowcy z pracy po zejściu z kładki nad torami
udawali się na lewo by odpocząć po ciężkim dniu w tym barze). Warto dodać, że w
czasach PRL, kiedy funkcjonował ten przybytek, był on najbliżej położonym lokalem
przy stoczni. Czynny był od rana do 22, a najwięcej klientów przychodziło po zakończeniu
porannej zmiany po godzinie 14. Oprócz alkoholu, lokal wydawał także przekąski.
Później inny bar działał także po drugiej stronie mostu w pawilonie istniejącym
do dziś. Niestety nie posiadał on swojej nazwy, ale krzykliwy baner z napisem „bar” wisi w dalszym ciągu. Następna bezimienna
kufloteka znajdowała się w pawilonach przy ul. Morskiej 97 (przełom lat 70-tych
i 80-tych). Ostatnim nieistniejącym dziś lokalem był mały bar Tip (wcześniej pod nazwą Albatros) przy ul. Morskiej w kamienicy
stojącej przy zjeździe na Estakadę. W 2005 roku, kiedy zlikwidowano ten przybytek,
najtańsze piwo kosztowało tu zaledwie 2 zł (Gościszewo). Lokal był szczególnie
oblegany przez żywiołowych kibiców. Często dochodziło tu do bójek.
Współczesny Grabówek posiada cztery klasyczne pijalnie. Pab 21 położony niedaleko stacji SKM Grabówek w pawilonie przy ul. Morskiej to typowy osiedlowy bar. Sala jest dosyć mała i mieszczą się tu zaledwie 4 stoliki, ale jest jeszcze podziemna sala z bilardem. W barze spotkamy piwoszy w średnim i w starszym wieku. Wrażenie robi ogromny telewizor, który jest ustawiony tak blisko stolików, że podczas transmisji meczów można poczuć się jak na trybunach. Przyjemny jest też ogródek piwny znajdujący się w zacisznym miejscu - z jednej strony widok na sklep z artykułami dla dzieci, a z drugiej na kościół. Można też obserwować trolejbusy zjeżdżające do zajezdni.
Przy ul. Morskiej funkcjonuje Bar Podmiejski. Jest to tradycyjny bar starej generacji. Obecny zakład powstał w 1994 roku. Wcześniej jednak w tym miejscu już od lat 70-tych działała Restauracja Podmiejska. Z czasem jednak lokal podupadł, został zmniejszony i przyjął obecną formę. Już na pierwszy rzut oka pijalnia wygląda zachęcająco - stara kamienica, stare okna, gęste firanki, słabo widoczny szyld. W środku panuje wyjątkowo spokojna atmosfera. Towarzystwo (starsze, nieco sentymentalne) wita się tu z każdym poprzez podanie dłoni. Bar obsługuje starszy barman (właściciel lokalu). Wszyscy go znają dlatego mało kto siada przy stolikach, a większość zajmuje miejsce przy barze oddając się dyskusjom z barmanem, który opowiada ciekawe historie. Większość klientów przychodzi tu samotnie. Nie każdy ma ochotę na rozmowy, niektórzy piją w milczeniu, oglądają teleturnieje lub czytają gazetę. Ulubioną rozrywką miejscowych jest wspólne oglądanie i komentowanie telewizji – w tym obowiązkowo teleturnieju „1 z 10”. Bar jest przystrojony różnymi medalami, orderami i piwnymi gadżetami. Na uwagę zasługuje oryginalny baner EB z lat 90-tych. Na ścianach wiszą ostrzeżenia np.: „alkoholu na krechę i pod zastaw nie sprzedaje się”. Sam lokal jest dosyć mały, mieści się tu raptem kilka metalowych stolików. Kiedyś był bilard, ale z powodu nikłego zainteresowania został zlikwidowany. Bar jest czynny tyko do godziny 20:00.
Przy ul. Morskiej znajduje się jeszcze jeden lokal – Bar Uniwersalny. Jest to pijalnia bez szyldu czynna w godzinach 6-23. Lokal można określić jako bar osiedlowo-robotniczy. Posiada dwa poziomy – malutką wiecznie zatłoczoną salkę na parterze, gdzie prawie nie ma siedzeń oraz większą salę na dole cieszącą się zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem. Mimo to znajdują się tu urządzenia rozrywkowe – bilard i piłkarzyki, a także toalety. Bar obsługuje barmanka, która jest jednocześnie właścicielką lokalu i jego strażniczką. Zamówić tu można tylko piwo butelkowe, a przy zamówieniu zawsze pada pytanie, czy chcemy piwo pokojowe, czy lodówkowe. Klientela lokalu jest głównie starsza. Każdy ma ogromny szacunek do barmanki. Budzi ona autorytet i potrafi zapobiec wszelkim awanturom. Na wyjściu butelki należy zostawić w specjalnie przygotowanych ku temu skrzynkach. W sezonie letnim przed pijalnię wystawiane są dwa krzesełka. Mimo to, z racji niewielkich rozmiarów lokalu, przez cały rok klienci stoją na chodniku przed barem, dzięki czemu na Grabówku można poczuć miejską gwarną atmosferę.
Przy ul. Komandorskiej działa ostatnia omawiana pijalnia Grabówka
- kultowy bar starej
generacji Baryłka. Powstał on w 1968
roku i od razu zyskał ogromną popularność wśród mieszkańców dzielnicy. W
ostatnich latach, w barze organizowane były nawet koncerty m.in. lokalnego
artysty z Grabówka Jerzego Stachury. W takie dni lokal pękał w szwach. Wygląd budynku, jak
i atmosfera w środku są bliźniaczo podobne do baru Orlik. W środku zastać można
elegancki i dobrze dobrany wystrój z kaszubskimi wzorami wyciosanymi w drewnie
pod sufitem. Czas umilać może gra w rzutki, a w uroczym kąciku znajduje się też
stół bilardowy. W środku panuje
kulturalna atmosfera. Klientami tego lokalu są ludzie starsi ze sznytem uwielbiający
gry w karty kreujący nostalgiczny klimat. W barze spotykają się ze sobą
miejscowi Kaszubi, przyjezdni robotnicy oraz lokalni artyści. Przed lokalem
poustawiane są stołki i ławki, gdzie można leniwie spędzać letnie dni..
Niestety po śmierci właściciela obiektu, budynek baru został wystawiony na
sprzedaż. Przez kilka lat nad wejściem wciąż działającego baru wisiał baner
„lokal na sprzedaż”. W końcu teren kupił deweloper i planuje w miejscu pijalni
postawić blok. ……………………….
CHYLONIA
Chylonia
nie bez powodu nazywana jest królową gdyńskich pijalni. Zaczynając spacer od
Estakady pierwsze skupisko barów znajdowało się w okolicach legendarnej ulicy
Zamenhoffa. Przez pewien czas działały tu dwa bary, a dziś czynny jest tylko
bar Checz. Nie istnieje już sąsiedni Bar
Pirat położony w pawilonach przy ul. Komierowskiego. Nie
działał zresztą zbyt długo. Działalność swoją rozpoczął w 2005 r. a zakończył
kilka lat później. Z nalewaka lano tu Hermanna Mullera. Kolejne
zagłębie barów to plac dworcowy SKM Leszczynki. Wciąż działa tu Bar Myśliwski,
a także Bar Husar (dawniej Corso). Nie istnieje już jednak słynna Restauracja Chylońska działająca w
okresie PRL w miejscu przedwojennej karczmy Semmerlinga. Początkowo była to zwykła
restauracja, ale z czasem jej renoma spadła i przekształciła się w typową
pijalnię piwa. Na początku lat 90-tych przez krótki okres działał tu bar P1, a
następnie Just. Naprzeciwko, w Dworku
Mitro, działał jeszcze bar Titanic
(końcówka lat 90-tych). Idąc dalej ul. Chylońską w kierunku dworca PKP mijało
się 2 bary: okrutny Bar Beczułka (prowadzony
przez przygłuchego barmana) oraz jeszcze straszniejszy Bar Pod Świerkiem na rogu ulicy Puckiej (zlikwidowany w 2006 roku).
Wystrój tego lokalu był wyjęty prosto z lat 70-tych, a w środku unosiły się gęste kłęby dymu. Lano
tu z kija piwo Gościszewo. Na samym placu dworcowym do 2015 roku działał tętniący życiem piętrowy Bar Kojan. Lokal ten to prawdziwa legenda Chyloni. Niestety budynek
przestał istnieć w sensie dosłownym. Po legendarnej pijalni zostały tylko kupy
gruzu. Tym samym padł ostatni lokal ze striptizem (na witrynach wyklejony był
na szybach literkami kolorowy napis "erotic dance”). W Kojanie przez jakiś czas podawano nawet
lody. Przesiadywać lubili tu m.in. handlarze z pobliskiego targowiska, gdzie
prowadzili sprzedaż także tutaj. Na rogu Chylońskiej i Placu Dworcowego w
latach 2010-2011 działał też kibicowski bar Ejsmond Club, natomiast w miejscu obecnego supermarketu w latach PRL funkcjonował niezwykły bar
piwny. Działał on bowiem w dwóch zespawanych ze sobą autobusach marki San
(barek znajdował się w kabinie kierowcy). Na końcu Chyloni, przy ul. Chylońskiej już za
Placem Dworcowym, cały czas czynny jest bar Miś. Nie ma już niestety
pobliskiego baru Kaper. W innych
częściach Chyloni też działały bądź nadal działają bary. Przy ul. Kartuskiej
wciąż podniebienia piwoszy zaspokaja Leśne Echo, a przy ul. Morskiej Bar u Anji.
Nie istnieją już natomiast bary na Meksyku – Bar Meksyk (do 2009r.) oraz bar Roma II działający w malutkiej altance bez okien i miejsc
siedzących (do 2014r.). Przy ul. Gniewskiej dawniej znajdowały się dwa bary: Omega prowadzona przez Greka mieszcząca
się na I piętrze pawilonu handlowego
Gniewska 24 (pierwsza dekada XXI wieku) oraz bar Doker (Albatros) w
pawilonie Gniewska 13 (lata 1975-2005). Pierwsze wcielenie tego baru funkcjonowało
w miejscu dzisiejszego parkingu Ośrodka
Zdrowia przy ul. Wawrzyniaka (od końca lat 60-tych do 1975 roku).
Obecnie na Chyloni funkcjonuje 6 klasycznych barów. Bar Checz znajduje się w okolicach owianych legendami ulic Zamenhofa i Opata Hackiego na terenie klubu sportowego Checz. Wejścia do pijalni znajdują się z dwóch stron budynku. Podaje się tu tylko piwo. W środku atrakcje takie jak rzutki (podobno organizowane są tu nawet zawody, za które otrzymać można puchar) i bilard. Bar obsługuje młody barman. Towarzystwo jest tu mieszane, ale zdecydowanie spokojne: trochę młodzieży, trochę sportowców, ale najwięcej ludzi starszych. Piwiarnię szczególnie upodobali sobie maszyniści. W środku można za darmo otrzymać biuletyny i pisemka o kolei. Jednak spośród innych lokali pijalnię tą wyróżnia sport. Znajduje się tu bowiem rozległy ogródek piwny otoczony kilkoma boiskami, gdzie odbywają się mecze amatorskiej gdyńskiej ligi, a także stadion, gdzie mecze rozgrywa zawodowa żeńska drużyna piłkarska Checz. Dzięki temu można przy piwie oglądać mecze na żywo. Wystrój lokalu także sportowy – mnóstwo pucharów i koszulek różnych klubów z autografami. W barze organizowane są nawet imprezy okolicznościowe.
Osiedlowy Bar u Anji (do 2012 r. u Roja) powstał w połowie lat 90-tych i znajduje się na rogu ulic Morskiej i Wiejskiej. W skład tego lokalu wchodzi mała drewniana budka połączona z niewielkim namiotem cyrkowym oraz ogródek piwny. W samej budce jest bardzo mało miejsca, mieszczą się tu ledwo dwa stoliki. W namiocie z kolei panuje klimatyczny półmrok, Na jego wyposażeniu znajduje się bilard i lotki. Na miejscu można wypić piwo podane przez barmankę. Wódki nie podaje się. Warto zwrócić uwagę na towarzystwo przychodzące do tego baru. Są to osoby zarówno starsze, w średnim wieku jak i młodzież obojga płci. Właścicielki pijalni z wielką troską podchodzą do czworonożnych gości lokalu . Przy barze wiszą ogłoszenia dotyczące organizacji pomagającym czworonogom, można też dorzucić parę groszy do puszki dla zwierząt. Przed lokalem stoi miska z wodą, ale psy mogą sobie swobodnie siedzieć w środku pijalni. Na uwagę zasługuje także toaleta. Zanim się z niej skorzysta należy zapoznać się z długą konkretną instrukcją obsługi, która edukuje gości w temacie kultury osobistej w toalecie.
Kolejny lokal to osiedlowy Bar Miś znajdujący się na tyłach pizzerii położonej przy ulicy Chylońskiej nieopodal dworca Chylonia PKP. Wchodzi się tu przez klimatyczny, ukryty przed światem, ogródek piwny. Sam lokal jest bardzo jasny i ascetyczny zarówno jeśli chodzi o wystrój wnętrz (białe gołe ściany i kilka kibicowskich szalików zawieszonych gdzieniegdzie) jak i o dodatkowe rozrywki. To co wyróżnia ten bar spośród innych przybytków to plastikowe ogrodowe krzesła. Towarzystwo spokojne - przeważnie starsze (wszyscy się znają), ale jest też parę młodych piwoszy. Piwo podaje tu miły starszy barman Wódki.nie.podaje.się.
Zupełnie inny charakter ma Bar Myśliwski. Jest to lokal znajdujący się na placu dworcowym Leszczynki SKM. Jest nieco ukryty za drzewem, a do środka wchodzi się przez ogródek piwny. W pijalni wydzielono dwie części - dla palących oraz niepalących, z czego ta pierwsza oddzielona jest od baru szklaną ścianą. W części dla niepalących znajduje się stół bilardowy, lotki i wieszaki na płaszcze. W sali dymnej wisi tabliczka z napisem o ciekawej treści: „Będąc w pomieszczeniu zdejmij nakrycie głowy”. Barmanka podaje tu tylko piwo butelkowe. Wódki tu nie ma, podobnie jak nalewaków. Bar ma charakter osiedlowo-robotniczy. Panuje tu gwarna i ożywiona atmosfera. Klientela typowa dla takich miejsc – głównie starsza, ale jest też trochę młodzieży.
Przy tym samym placu działa także Bar Husar. Ciekawa jest historia tego osiedlowego lokalu, który działa bezpośrednio przy kasach SKM. Dawniej funkcjonowała tu pijalnia Corso. W 2015 roku zmienił się właściciel i urządzono tu pizzerię Husar. Jednak w ostatnim czasie przywrócono miejscu dawne funkcje. W tym niewielkim barze napijemy się tylko piwa. Można też coś przekąsić na ciepło. Wystrój lokalu to ciemne ściany wyklejone kibicowskimi wlepkami, ciemne meble oraz zakratowane okna. Co ciekawe, przy stolikach nie ma krzeseł, są tylko i wyłącznie stołki barowe. Bar obsługuje młody barman. Jeśli chodzi o towarzystwo to są to zarówno starsi jak i młodsi piwosze.
Na granicy Chyloni i Pustek Cisowskich przy
głównym trakcie – ul. Kartuskiej znajduje się Bar Leśne Echo. Zgodnie z nazwą otoczony jest gęstymi drzewami. Bar
działał już w latach 80-tych pod nazwą Pianka i szybko okrył się złą sławą. W
2002 roku nadszedł wiatr zmian i bar przyjął obecną nazwę. Od tego czasu
pracuje na nową renomę i robi to niezwykle skutecznie. Lokal znajduje się w
wolnostojącym budynku, jest mały, ale posiada sympatyczny zalesiony duży
ogródek. W środku nie ma klasycznych stolików. Krzesła są poustawiane pod
ścianami, także wszyscy siedzą w kółku i widzą siebie nawzajem. Na środku
lokalu, w samym centrum uwagi, stoi stół bilardowy. Lokal obsługuje na zmianę barmanka
i barman w średnim wieku. Ekipa różnorodna - zarówno stara gwardia
(charakterystyczne postacie) jak i młode pokolenie. Można tu szybko złapać
kontakt z miejscowymi piwoszami, pozażywać razem tabaki i posłuchać ciekawych opowieści. Bardzo
interesującą postacią jest stały starszy bywalec lokalu opowiadający historie o
swoich osiągnięciach w grze baśka. Inny stały klient (a właściwie mieszkaniec)
baru to oswojony… borsuk. Zwierzaczek posiada na tyłach lokalu swoją norkę.
Podobno początkowo goście lokalu myśleli, że widok borsuka to efekt upojenia.
CISOWA
Na Cisowej – ostatniej przed Rumią dzielnicy
Gdyni funkcjonują obecnie dwa bary – Pod Mocnym Aniołem oraz Przy Chmielnej.
Dawniej działało niewiele więcej. Od 1964 roku aż do 2012 roku (z przerwą na
epizod sklepowy) w starym wolnostojącym
budynku (wcześniej korzystała z niego obsługa komunikacji miejskiej) funkcjonował
słynny Bar Cis. W barze tym,
dawniej, trunki można było zamówić tylko razem z zakąską. Zwykle konsumenci
wypijali tylko napój, a potrawy zwracali nieruszone z powrotem do kuchni.. Rozpadający
się budynek po Cisie stoi pusty do dziś. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych
inna pijalnia piwa działała krótko naprzeciwko pawilonów handlowych przy ul.
Chylońskiej 191. Natomiast przy ul. Morskiej obok Bodegi i stacji paliw CPN
działał bar U Ireny.
Bar Pod Mocnym Aniołem położony w pawilonach przy ul. Morskiej jest jedną z najmłodszych pijalni na mapie Gdyni. Powstał w 2016 roku. Niegdyś w tym miejscu działał inny bar „Ó Jędrusia” (2010-2014), a później przez chwilę Bar Piwny – Bar Piwny. Lokal obsługuje młody barman. Klientela tego baru jest młoda i są to głównie lokalni kibice. Klimat pijalni jest zresztą bardzo kibicowski. Znajduje się tu stół bilardowy i rzutki. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się transmisje meczów (podczas meczów Arki bar wypełniany jest kibicowskimi pieśniami). Na ścianie wymalowane jest graffiti, a spoczywa się na kanapach i beczkach ustawionych wokół stolików.
Zupełnie inny charakter ma Bar przy Chmielnej. Jak sama nazwa wskazuje, pijalnia mieści się przy ulicy, której patronat jest
adekwatny do atrakcji, na które można tu natrafić. Położony w zacisznym miejscu
za sklepem lokal to bar starej generacji posiadający jedną salę oraz ogródek
piwny. Bar prowadzi małą gastronomię, a i wybór alkoholi jest dość duży
(zarówno słabszych jak i mocniejszych). Na uwagę zasługuje ogromna oferta
szkła, w którym spożywa się ulubiony trunek. Bar obsługuje miła barmanka w
fartuchu. Są tu dwie tablice do gry w rzutki i telewizor, w którym transmituje
się mecze. Lokal jest bardzo gwarny, a towarzystwo mieszane. Jest to miejsce,
gdzie spotkać można wiele charakterystycznych postaci. Przesiaduje tu zarówno
stara gwardia (w tym panowie z długimi
brodami, zakręconymi wąsami i okrągłymi brzuchami), jak i cisowska młodzież. Czuć klimat kaszubski.
POGÓRZE
Na Pogórzu nigdy nie działało zbyt wiele barów, ale z racji bliskiego sąsiedztwa dawnej rzeźni oraz cały czas działającej elektrowni powstało parę miłych miejsc. Dzisiaj działa tylko Bar Uniwersalny, ale w okolicach 2000 roku przy ul. Unruga funkcjonował bar Grafitti. Niewielki Bar Piwny działał też przez chwilę (ok. 2010 roku) przy placu zabaw na Pogórzu Dolnym. Z tego powodu przez jakiś czas stała się obiektem zainteresowania lokalnych mediów. Mieszkańcom przeszkadzało picie piwa przy placu zabaw. Dzisiaj w tym miejscu dla odmiany działa salonik gier.
Bar.Uniwersalny powstał w 1981 roku. Ten osiedlowy bar starej
generacji z zewnątrz wygląda jak saloon
rodem z westernu. Wewnątrz robi nie gorsze wrażenie. Wolnostojący budynek
składa się z ogródka oraz dwóch sal – głównej i bawialnej, gdzie znajduje się bilard. Ściany
lokalu obwieszone są szalikami różnych zagranicznych klubów piłkarskich. Sala
główna jest dosyć ciasna, a klienteli (raczej w średnim i starszym wieku) jest bardzo dużo. W związku
z tym jest tu bardzo gwarno, co dodatkowo potęgują transmisje meczów Arki.
Można się tu poczuć jak na trybunie stadionu. Z kolei sala z bilardem jest
bardzo przestronna i cieszy się mniejszym zainteresowaniem. Barman jest w
średnim wieku i sprawia wrażenie, że wszędzie jest go pełno. Jest
zaprzyjaźniony z wszystkimi piwoszami, także trudno czasem rozróżnić go od
klientów.
OBŁUŻE
Obłuże to duża robotnicza
dzielnica Gdyni. Mimo to nigdy nie działała tu niezliczona ilość barów, ale o
kilku z nich warto wspomnieć. Najsłynniejszy lokal działał w
kamienicy w centrum Obłuża i nosił wdzięczną nazwę U Szwagra. Bar funkcjonował już przed wojną, a zakończył swą działalność
w 2007 roku. Niestety, wraz ze zburzeniem kamienicy do historii przeszła tak
zasłużona pijalnia. Inne bary znane z okresu PRL to: pijalnia Fala działająca przy ul. Benisławskiego
przy skrzyżowaniu z ul. Bosmańską, bar Gieniek
przy ul. Unruga, Bar Uniwersalny w
pawilonach przy tej samej ulicy oraz Rożno
w miejscu dzisiejszego marketu Kaufland. W latach 90-tych przez niedługi czas działał Pubik przy ul. Cechowej. W okolicach
2010 roku przez krótki okres w centrum dzielnicy przy ul. Unruga, w kamienicy w
lokalu, gdzie dziś czynny jest sklep rybny funkcjonował bar U Gosi, a przy ulicy Sucharskiego w pawilonie handlowym przez jakiś czas działał
bar Pitbull z wizerunkiem tego
groźnego psa na drzwiach.
Na wolnostojącym budynku przy ul. Kwiatkowskiego wisi szyld Sklep Spożywczo-Monopolowy Łyk. Kiedyś faktycznie był tu sklep, ale obecnie żadnych lad sklepowych tu nie ma. Jest za to osiedlowy bar obsługiwany przez starszą barmankę oraz kilka drewnianych ław, przy których przesiaduje starsze towarzystwo. Wystrój lokalu jest bardzo surowy, wręcz ascetyczny - praktycznie brak ozdób. Napijemy się tutaj zarówno piwa jak i wódki. Przed zakupem alkoholu barmanka pyta, czy pijemy na miejscu czy zabieramy na wynos (relikt epizodu.sklepowego?)..
Inny lokal – Merkury to
wyjątkowo surowe miejsce dostarczające mocnych wrażeń. Podobnie jak w Orzechu trunki
zakupuje się tu w sąsiednim sklepie i bez wnoszenia kapslowego spija w „barze”.
To co zdecydowanie wyróżnia tą pijalnię spośród innych, to całkowity brak
miejsc siedzących i brak stołów - pijemy tu na stojąco. Wystrój lokalu jest, delikatnie
mówiąc, bardzo ascetyczny, a stan pomieszczenia wymagający pilnego remontu.
Tutejsi piwosze są w różnym wieku i stale prowadzą ożywione dyskusje.
OKSYWIE
Jest to dzielnica
słynąca z barów piwnych. Najstarszą pijalnią, która działała w okresie PRL, był
bar Neptun funkcjonujący w latach
50-tych przy ul. Płk Dąbka. Najsłynniejszą
pijalnią był z kolei Delfin (później
Atlanta do ok. 2005 roku, kiedy to przeprowadziła się do nowego lokalu przy ul.
Benisławskiego i działa do dziś) mieszczący się w przedwojennej kamienicy przy
ul. Płk Dąbka na Oksywiu Górnym (dziś świetlica). Przy tej samej ulicy w nieco
nowszej historii działał Bar pod 13tką
(do ok. 2010 roku). Dziś jest tam salon fryzjerski. W latach 60-tych i 70-tych w
budynku historycznej karczmy (ul. Muchowskiego) działała pijalnia piwa u Kaszuba. W latach 80-tych przy ul.
Zielonej działał Bar Morski. Nowsze czasy pamięta pijalnia zlikwidowana w 2014 r.
mieszcząca się w centrum Oksywia przy targowisku przy ul. Bosmańskiej w
parterowym pawilonie (dzisiaj sklep
Żabka). Nosiła nazwę Lech, choć
miejscowi nazywali ją Chlew. W 2016 roku zamknięty został bar Mars przy ul. Białej, który posiadał
długą historię.
Bar u Macieja położony jest w części Oksywia zwanej Paged. Pijalnia jest gwarna i utrzymana w starym dobrym stylu - z firankami i obrusami oraz starymi kibicowskimi gadżetami na ścianach. Lokal obsługiwany jest przez starszą barmankę - właścicielkę. W pijalni składającej się z dwóch sal i ogródka znaleźć można nigdzie indziej niedostępne atrakcje. Na sali ogólnej znajdują się dwa telewizory. Jeden zwyczajny wyświetlający wydarzania sportowe oraz drugi specjalny transmitujący wyścigi konne na Służewcu z możliwością obstawiania wyników gonitw (jedyny taki w Gdyni). Na drugiej, wyjątkowo gustownej sali, odgrodzonej od pierwszej kotarą, znajdują się inne ciekawe rozrywki - stół do piłkarzyków, automaty oraz lotki.
Bar Atlanta to sympatyczny osiedlowy lokal położony w pawilonach przy ul. Benisławskiego. Pijalnię obsługuje barman w średnim wieku, który podaje i wódkę i piwo. W owej knajpce o nienagannym wystroju możemy się rozerwać grając w rzutki. Przed lokalem działa mały ogródek piwny, czyli ławka postawiona przed wejściem do baru. Zdecydowanie jest tu spokojniej niż u pobliskiego Macieja.
Osiedlowy
Bar.Bosmański mieści się na I piętrze pawilonu handlowego w samym centrum
Oksywia Górnego. By się do niego dostać należy wejść na górę krętymi masywnymi
schodami. Zadanie dość trudne, ale warto się go podjąć by odkryć kolejne karty
tego miejsca. Na wstępie wita nas w przedsionku wielki, trochę poblakły, plakat
reprezentacji Polski w piłce nożnej z 1974 roku. Po przejściu do
głównej sali okazuje się, że lokal jest bardzo przestronny, a oprócz stołów
znalazło się tu też miejsce dla stołu bilardowego i lotek. W oknach pijalni wiszą
swojskie domowe firanki i zasłony, a na ścianie wielki obraz z motywem morskim namalowany specjalnie na
potrzeby baru. Zasiada się w drewnianych ławach. Oprócz szerokiego wyboru
alkoholi dostępne są także zakąski. Bar obsługuje starsza barmanka. Klientela w
zróżnicowanym wieku – i młodsi i starsi. No i oczywiście wszyscy się tu dobrze znają.……
DZIELNICA
|
NAZWA
BARU
|
ZAKĄSKI
|
ROZRYWKI
|
KARWINY
|
MRÓWKA
|
Dostępne
|
TV,
bilard, lotki
|
MAŁY KACK
|
ORLIK
|
Dostępne
|
TV,
bilard, lotki
|
WZGÓRZE
|
KORAB
|
Dostępne
|
TV
|
ORZECH
|
TV
|
||
ŚRÓDMIEŚCIE
|
BLACK
& WHITE
|
TV,
bilard
|
|
MAX
|
TV
|
||
MINI
|
Dostępne
|
TV
|
|
CHMIELOWA
ZATOKA
|
TV
|
||
POD
WIATĄ
|
TV,
lotki
|
||
EKSPRESSO
|
Dostępne
|
TV
|
|
PORT
|
U
FILIPA
|
Dostępne
|
TV
|
GRABÓWEK
|
PODMIEJSKI
|
TV
|
|
UNIWERSALNY
|
TV,
bilard, piłkarzyki
|
||
PAB
21
|
Dostępne
|
TV,
bilard
|
|
BARYŁKA
|
TV,
bilard, lotki
|
||
CHYLONIA
|
CHECZ
|
TV,
bilard, lotki
|
|
MYŚLIWSKI
|
TV,
bilard, lotki
|
||
MIŚ
|
TV
|
||
U
ANJI
|
TV,
bilard, lotki
|
||
LEŚNE
ECHO
|
TV,
bilard
|
||
HUSAR
|
Dostępne
|
TV
|
|
CISOWA
|
POD
MOCNYM ANIOŁEM
|
TV,
bilard, lotki
|
|
PRZY
CHMIELNEJ
|
Dostępne
|
TV,
lotki
|
|
POGÓRZE
|
UNIWERSALNY
|
Dostępne
|
TV,
bilard
|
OBŁUŻE
|
ŁYK
|
TV
|
|
MERKURY
|
|||
OKSYWIE
|
ATLANTA
|
TV,
lotki
|
|
U
MACIEJA
|
TV,
piłkarzyki, wyścigi konne
|
||
BOSMAŃSKI
|
Dostępne
|
TV,
bilard, lotki
|


Brawo. Ja kocham te prawdziwe lokale a nie pretensjonalne identyczne jak kalki ikeowego badziewia dzisiejsze "lokale".
OdpowiedzUsuńFenomenalna lektura. Wielkie dzięki za ten wpis. Genialne opisy lokali. Łezka w oku się kręci. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńBrakuje baru Pod Kotwicą w Śródmieściu oraz pijalni Fala na Obłużu,na rogu Benisławskiego i Bosmańskiej
OdpowiedzUsuńJako Ciechocinianin byłem tylko w ŁYKU.
OdpowiedzUsuńPiekne opracowanie.Jestem pod wrazeniem.
OdpowiedzUsuńW barze Atut nigdy nie rosło drzewo na środku. To w barze Okorek rosło drzewo.
OdpowiedzUsuń